Ocena społeczna

Na podstawie 5 opinii:

3.4

5
4
3
2
1

Poszczególne oceny:

( 3 )
( 0 )
( 0 )
( 0 )
( 2 )

Opinia społeczna

Liczba opinii: 5
Sortowanie:

Gość 1 avatar
Gość 1

Moja ocena tey wlasnie przychodni przy ul. Witolinskiej jest ZERO nie mila obsluga pacjentow przez mlode dziewczyny nie mające wyczucia niesympatyczne OJ nie radze nikomu. Zero szacunku dla wlascicieli zwierząt operacja mojej suni wyznaczona na godz 9 rano wielmozna Pani dr pojawia sie o godz.10 bez slowa przepraszam kim jest ta bezduszna osoba napewno nie lekarzem ja place i wymagam to rzecz naturalna dziewczyny prosze sie zastanowic czy warto dalej prowadzic ta dzialalnosc i uczyc sie na bezbronnych zwierzakach. OPINIA NEGATYWNA NIE POLECAM.

Źródło opinii: pkt.pl
Gość 2 avatar
Gość 2

Ja jestem zadowolona, Pani weterynarz bardzo miła, z podejsciem do mojej nerwowej suni, bez naciągania na kase. Bardzo pozytywne wrazenia :)

Źródło opinii: pkt.pl
Gogo avatar
Gogo

Dobrzy ludzie, pomagaja zwierzetom tez znalezionym.. Bardzo polecam.

Źródło opinii: zumi.pl
Desti avatar
Desti

Kochają to co robią, dbają o bezdomnaki, pomagają i wiedzą co robią.

Źródło opinii: zumi.pl
vacances2020 avatar
vacances2020

Niestety w dalszym ciągu nie wiemy nic konkretnego, lecznica "Witolińska - Całodobowa Przychodnia Weterynaryjna" w Warszawie umywa ręce od odpowiedzialności. Dzisiaj w imieniu administracji naszej grupy do lecznicy wysłano wiadomość, na którą nie uzyskaliśmy odpowiedzi, ponadto dziewczyny które dziś będą składać zeznania na komisariacie, podjechały po drodze do lecznicy, gdzie właścicielka zachowała się wobec nich bardzo opryskliwie, nonszalancko, i stwierdziła że "nie ma co wyjaśniać, bo wszystko zostało już wyjaśnione" – szkoda tylko że nie wiadomo z kim ani kiedy, bo nie udało się od lekarzy weterynarii ani od właścicieli lecznicy uzyskać informacji kto kocięta ukradł, ani w jakim celu, ani dlaczego wydali kota osobie obcej, ani dlaczego nie spisali danych tej osoby – dziwnym trafem nie pamiętają nawet jak ta osoba wyglądała. Właścicielka lecznicy po prostu wyrzuciła dziewczyny z przychodni. Twierdzi że kamery zainstalowane na terenie lecznicy to atrapy. Umywają ręce od tego że wydali kocięta osobie nieuprawnionej, bez zgody opiekunki (a wręcz z wyraźną informacją że opiekunka osobiście kocięta odbierze), od tego że nie założyli kociakom kartotek, po prostu – od wszystkiego, i ani myślą pomóc w rozwiązaniu sytuacji.

Apelujemy do właścicieli zwierząt - oddanie zwierzęcia do tej przychodni grozi jego zaginięciem, kradzieżą i brakiem pomocy.

Źródło opinii: forum.miau.pl

Dodaj opinię


Dozwolona lista tagów: <b>, <i>, <p>, <br>, <ul>, <li>, <a>, <blockquote>

Ten serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub odczyt wg ustawień przeglądarki.